//////

PAMIĘTNIK CIECIERSKIEGO

Pamiętnikiem Ciecierskiego można właściwie za­mknąć — z pewną tolerancją dat — epokę zesłań jeńców wziętych do niewoli z niepodległej jeszcze Polski. Odtąd rozpoczyna się inna epoka, tak trafnie scharak­teryzowana we fragmencie artykułu „Ziemi” cytowanym. Na ogromny wkład Polaków do nauki o Syberii, a szczególnie na polu geografii, geologii i etnografii, zwra­cali uwagę również uczeni i pisarze zagraniczni. Najbar­dziej entuzjastyczną ocenę tego wkładu dał znakomity geograf francuski Elisće Reclus. Nie mniej entuzjastyczne były również oceny autorów i administratorów rosyjskich, jak na przykład gubernatora N. N. Murawiewa-Amur- skiego, N. Jadrincewa, S. W. Maksimowa, A. N. Pypina, a ostatnio H. Sukaczewy. Chronologicznie ten niezmiernie bogaty w osiągnięcia naukowe okres, ważny zarówno dla nauki polskiej jak światowej, a przede wszystkim rosyjskiej, pokrywa się niemal całkowicie z XIX w.

PODRÓŻE GENERAŁA KOPCIA

To samo w dziełach obydwóch spostrzegamy umiarkowanie, … i te same czyste i spokojne dusze”. Co więcej, w pracy Kopcia widzi poeta zalążek nowego stylu w naszej literaturze, nowego sto­sunku do życia i twierdzi, że ze źródeł tych „…wynika siła ożywiająca nowych poetów narodowych”.Książka Kopcia jest ponadto dlatego ważna, że daje pierwszy w języku polskim wszechstronny opis Kam­czatki. Do wydania berlińskiego dołączona jest też cenna Mappa podróży Jenerała Józefa Kopcia, którą reproduku­jemy, oraz kilka nie mniej cennych rysun­ków z życia ludności wschodniej Syberii i Kamczatki. W trzeciej części książki, w rozdziale siedemnastym, Kopeć zajmuje się zjawiskami geofizycznymi na Kam­czatce, daje „Rys wulkanu kamczackiego”, opisuje trzę­sienia ziemi, mówi o klimacie Kamczatki. 

DZIENNIK PODRÓŻY

Po powrocie do kraju, ok. 1810 r. napisał pamiętnik pt. Dziennik podróży… przez całą wzdłuż Azją lądem do portu Ochocka, oceanem przez Wyspy Kurylskie do niżnej Kamczatki, wydany po raz pierwszy we Wrocławiu w 1837 r. Książka ta cieszyła się wielką poczytnością i miała wiele wydań, przy czym nie zawsze, jak na przy­kład oparte na drugiej wersji pamiętnika z 1821 r. wyda­nie berlińskie z 1863 r., pod tym samym tytułem. Książka Kopcia wywarła ogromne wrażenie na Adamie Mickie­wiczu, który jej wydanie paryskie z 1842 r. opatrzył własnym, pełnym gorących słów wstępem. Pisze w nim między innymi: „Kopeć miał głębokie uczucie natury. Po prostu uważa i opisuje wspaniałe widowiska przyrodze­nia północy.” I dalej: „Czytając podróż jego, głębokiem 56 ku Niemu uszanowaniem przejęci zostaliśmy, …z powodu rzadkiego umiarkowania, które się na każdej stronicy jego dzieła maluje… Czytając jego podróż mimowolnie nam się nasuwa cnotliwy Silvio Pellico.

ŚWIADECTWA I DOKUMENTY

Świadectwa i dokumenty, pracowicie zebrane i przed­stawione w wyżej wymienionej pracy L. Orłowskiego, stawiają pod znakiem zapytania sformułowania wymie­nionych wyżej wybitnych uczonych, niewątpliwie traktu­jących marginesowo tę stronę swojej działalności i nie dysponujących zapewne czasem na zbyt drobiazgowe i archiwalne badania w tej sprawie.Bezspornie jednak dużą zasługą Beniowskiego było prowadzenie okrętu przez nieznane morza i doprowadze­nie go do pomyślnego końca. Również świadectwo Józefa Kopcia, oparte na zeznaniach uczynionych przez byłych uczestników wyprawy Beniowskiego, jest dla Beniowskiego nader pochlebne. W książce swej, o której będzie mowa dalej, pisał on „Powiadali mi Kamczadale, że w cza­sie tej okropnej i długiej żeglugi wiele napotykali wysp nieznajomych ludów… że Beniowski różne czynił obser­wacje i zapisywał wszelkie szczegóły”.

PÓŁNOCNA TRASA BENIOWSKIEGO

Nie kwestionowali również północnej trasy Beniow­skiego (zawinięcia na Wyspę Beringa) dwaj wybitni uczeni, Józef Morozewicz i Benedykt Dybowski, w róż­nych okresach przebywający na tej wyspie. Pierwszy z nich pisze w swojej książce Komandory (Warszawa 1925), że okręt Beniowskiego „…podczas postoju na Wyspie Beringa zatrzymał się w zatoce, nazwanej na jego cześć Zatoką Sw. Maurycego”. Powołuje się przy tym w tej sprawie na artykuł Wyspy Komandorskie B. Dybowskiego („Kosmos”, 1885), którypisze „Nazwa ta [Zatoka Sw. Maurycego, przyp. aut.] pochodzi jeszcze z końca wieku XVIII, z czasów pobytu M. Beniowskiego na Kamczatce i postoju jego okrętu na Wyspie Beringa  w zatoce, którą nazwano na jego cześć. Nazwę tę, jako historycznie najstarszą, przywracamy tu w miejsce późniejszej, Gawańskiej”; z tego względu nazwa ta figuruje na mapie dołączonej do książki J. Morozewicza.